Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/149

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 141 )

sze znaczenie, niech jeszcze raz córka doktora przesadzi moją ubiorem — to i po wszystkiém.
— Po czémże?
— U nas już wielkiego świata nie zobaczysz, uznają nas za mieszczan i dom nasz porzucą.
— Nie wielka szkoda, rzekł aptekarz puszczając kłąb dymu z ust wydętych, mniej będzie życie kosztować.
— No, winszuję pięknego zdania — musiałeś go się waść u Burmistrzów nauczyć. Zresztą, mój mężu, wierz mi, że jeśli Gabrusi kapelusza nie sprawisz, ani na krok nie pozwolę jej ruszyć z domu i sama dla uniknienia wstydu zamknę się u siebie. Jakże ciebie