Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 02.djvu/150

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 142 )

to nie porusza, że córka doktora była daleko od naszej lepiej ubrana i miała taki kapelusz?
Aptekarz się trochę zamyślił, lecz odwracając głowę rzekł:
— Cóż tam naszej córce kapelusz pomoże?
— Co pomoże! ach! on nasz honor podeprze, i w oczach całego miasta okaże, że my — ty Radzca, ja Radczyni i cały dom nasz powinien piérwszym być w mieście!
Nadął się Farmacy na te słowa, które załechtały miłość własną, i już sięgał do kieszeni po piéniądze na kapelusz, gdy żona widząc się blisko zamierzonego kresu, dodała.
— Powinieneś szanować swój u-