Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/47

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 39 )

równie ma lepszy słuch od wzroku, i że nim usłyszała com mówił, miałem się czas zręcznie wywinąć. Roztargnienie moje nie dochodzi tego stopnia, w jakiém nam jednego ze współczesnych La Bruyère maluje, lub w jakiém byli bohatérowie znanej płodnego Kotzebuego komedyi — jednakże wyznać muszę, iż niedaleko stoję od tych oryginałów. W jednej z wizyt oddanych Panu Burmistrzowi z obowiązku, zacząłem od przywitania się serdecznego z lokajem, którego wziąłem za samego pana. Następnie postrzegłszy błąd mój i usiłując go naprawić wpadłem w płaszczu i czapce do pokojów, nieznośnie zbryzgałem niewinną