Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 33 )

rzeniach i na twarzy, ale dotąd utrzymuję, razem z jednym rossyjskim pisarzem, że chcąc ludzi widzieć jakiemi są, trzeba więcej patrzéć przez okna i dziurki, niżeli oko w oko.
Że jestem wściubskim, to każdy łatwo pozna, gdy tu dwa życia mojego zdarzenia przywiodę, które mnie na cały tydzień od tej wady były odzwyczaiły.
Jednego razu siedziałem sobie spokojnie w mojém oknie, i patrzyłem starym zwyczajem na ulicę. Właśnie przechodził w ówczas mimo, ponury jakiś statysta, ze zmarszczoném czołem, w szerokim i długim szaraczkowym surducie, w długich bótach, wytar-