Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/23

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 15 )

wieniem człowieka, jakimby mógł być, dziś lubią spoglądać na takiego, jakim jest. Nie do mnie należy roztrząsanie, któren z dwóch okresów, lepszy sobie obrał przedmiot, i właśnie dla tego, rzucam to co się mnie nie tycze, a pójdę w inną stronę.
Powieść którą zacznę, mniej jest powieścią, jak raczej zbiorem urywkowych postrzeżeń, nad mojem rodzinném miasteczkiem. Wszędzie są ludzie — dla tego też właśnie i moi bohatérowie, chociaż mieszkańcy prowincyi, są ludźmi; a ich czynności, równie jak i drugich, zająć może kogo potrafią. Kiedy Anglija uwielbia cyganów, żebraków, kuglarzy, rybaków i