Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/213

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 205 )

— Dawno niewidzianego! rzekł do mnie podchodząc z uśmiéchem, czemużeśmy się tak dawno nie widzieli?
— Wiele miałem zatrudnień, odpowiedziałem, i pomimo szczérych chęci, nie mogłem wprzódy złożyć mu mojego uszanowania.
— Musiałeś pan tu długo na mnie czekać, odezwał się Pretfic po chwili, a moja Emilka nie musiała cię bawić, bo jak widzę, czytała przez ten czas — więc się znudziłeś.
Oboje na tę nie spodzianą wymówkę mocnośmy się zaczerwienili, ale tatulo dobrodziej doskonały w poznawaniu herbów, nie równie gorzej znał się na twarzach, bo