Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/200

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 192 )

zmarnował. O! żeby tak mojej córce, tobym kazała i kwita.
— Oj! prawda, że to zbytki.
— Ale dowiemy się jeszcze o tém więcej, od mego chłopca jak powróci, bom mu dała dwudziestkę, żeby lokaja pana Stolnika poprowadził na piwo, i wyciągnął go na słówko.
— A czy Jejmość uważała, jaki u tej panienki kapelusz?
— At sobie, u mojej Gabrusi ładniejszy daleko i forma nowomodna, tamten już dawno wyszedł z używania.
— A mnie się podoba.
— Bo też i gust u Jejmości!
— Co też pani powiesz o sukni?