Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/201

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 193 )

— Osobliwość! u mojej córki daleko piękniejsze są suknie, tu u mnie kiedy uszyje moja pani Dłubalska, to aż patrzeć miło! ona to przecie co rok nowe formy z Warszawy sprowadza.
— Doprawdy? ot tego niewiedziałam.
— A sama Jejmość?
— Zdaje się dobrze była ubrana, tylkoż ten czépek floransowy. Pani Dłubalska mi mówiła, że to straszna staroświecczyzna.
— Ale ciepły! dodał Bomba i wszyscy do rozpuku śmiać się z niego zaczęli.
— Osobliwość że ciepły, rzekła z miną dowcipu Aptekarzowa, toby taką rzeczą najlepiej włożyć