Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/166

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 158 )

— Bo ją weźmie kto inny.
— A! rozumiem, odpowiedziałem ze złośliwym uśmiechem, pan więc to jesteś tym innym.
— Być może — rzekł Gurtleib bardzo ozięble. Lecz proszę mię jeszcze objaśnić, czy pan masz nadzieję jaką otrzymania jej ręki?
— Wszystkiego wolno się spodziewać — odpowiedziałem, ale stanowczo objaśnię w tém pana wkrótce — porozmowie, w której mam... mam — głosu mi nie stało.
— W której pan masz się oświadczyć, podchwycił mój przeciwnik. Bardzo dobrze, bardzo dobrze — oczekuję tego, i to mówiąc ukłonił się z miną szyderską i odszedł, a ja sam jeden, zmięszany, niespo-