Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/162

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 154 )

mówię szczérą prawdę, po przyjacielsku.
Gdy to kończyła, ujrzałem przechodzącego koło okna strasznego mojego rywala, i wkrótce usłyszałem stąpania w sieni — pan Gurtleib wszedł do kawiarni. Ledwie go ujrzała gospodyni stosownie do swego stanu, jako przed mniej znajomym, całkiem inną przybrała postać, i otwarte jeszcze usta nagle zamknęła, rozkazując z cicha służącej zetrzéć stolik nanowo, a sama wyszła, mrugnąwszy jeszcze na syna, aby szedł za nią. Lecz Antoś z otwartą gębą wpatrując się w nowo przybyłego, nic nie słyszał i nie wiedział prócz niego. Napróżno matka oznajmowała