Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/158

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 150 )

kła mrugając na Bombę i Pocztmajstra, zaraz kawa będzie. Kawa dobra, ze śmietanką gęstą, bułeczki świéże. To mówiąc wyszła pani Maciejowa, a Bomba zamyślony o czémś ważném, nachylił do ust szklankę i wydął policzki, połykając nektar ulubiony. Potém obrócił się do mnie i rzekł.
— Pan będzie dziś zapewne u Pretficów.
— Nie wiém, odpowiedziałem zimno, być to może.
Na to traktijernik, chciał odpowiedzieć, otworzył pośpiesznie usta, ruszył językiem i jakby co go nagle wstrzymywało, zamilkł. Tym czasem, uważałem w nadtłuczonym