Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Wielki świat małego miasteczka 01.djvu/157

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
( 149 )

to tam wam gosposia bajek naprawi, a u mnie jeżeli chcecie co usłyszeć po przyjacielsku, to przyrzeczcie dochować sekretu.
Całej tej rozmowy wysłuchałem spokojnie we drzwiach i dopiéro wówczas powiedziałem swoje — Dobry wieczór.
— Ach Jezus! krzyknęła przestraszona nagłym moim przywitaniem, pani Maciejowa. Jeszczem też niewidziała, żeby kto tak na nas napadał, jak Pan Kleofas — Cóż to pan taki blady, jakby chory? dodała z szyderskim uśmiéchem — Pan zupełnie się zmieniłeś. — Ale siadajże, siadaj, wnet kawę przyniosę, miałam jakieś przeczucie, że przyjdziesz Jegomość, rze-