Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Roboty i prace.djvu/92

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    panujący przymiot lub słabość daje moc nad człowiekiem i obnaża go całkowicie; w księciu nie sposób było dobadać się, co tam szło górą i przewodziło życiu... W ciągu jazdy nawijały się różne przedmioty, można było przedsięwziąć próby najwielostronniejsze, ale wszystkie jeden dawały wypadek: mieszaninę osobliwą równo uprawionych piérwiastków.
    — Albo on chytrzejszym jest odemnie, myślał Płocki, lub, co przypuścić trudno, pod tém kunsztowném rusztowaniem niéma jeszcze trwałéj budowy.
    Jedno ze społecznych zadań pozostało na stronie z obu stron, jakby za wspólną umową, nieporuszone wcale.
    Płocki nie potrzebował się dowiadywać do jakiego obozu należał książę, tytuł już to dostatecznie oznaczał; książę miał tyle delikatności, iż o przeszłość i pochodzenie nie badał pana dyrektora... Rozumiał to dobrze, iż był homo novus. Skąd szedł, nie zdawał się o to wiele troszczyć. W przekonaniach zresztą o stosunkach ludzi z ludźmi książę okazywał się tolerującym... Nauczyło go życie, iż podział starodawny na różne klasy i stopniowania w praktyce był już niemożliwym.
    — Gdy pan osiądziesz w mieście, odezwał się książę, spodziéwam się, że zechcesz mnie odwiedzić... Jestem nie żonaty, domu otwartego i na wielką stopę prowadzić nie myślę, lecz rad będę około siebie gromadzić ludzi pracy i czynu, zbli-