Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/26

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Będą, moje serce, ale nie płacz. Idź się bawić, grajcie w ciuciubabkę.
— W ciuciubabkę! — powtórzyły dzieci, ciągnąc za sobą Gustawa, który łzy ocierał jeszcze i mówił po cichu:
— Jabym wolał myśleć o Bogu, o papie, o mamie i o kwiatkach.
— Osobliwsze dziecko! — odezwał się pan Werner, rzucając fajkę — nieprawdaż, Zofjo? ja sądzę że on pewnie oszaleje, bo tak mu się coś bez sensu kręci po mózgu, i raz w raz ojca i matkę wspomina.
— Biedna sierota! — odpowiedziała pani Werner — bodajby jej dziecię szczęśliwsze było niż ona! — A w duchu pomyślała biedna kobieta — bodajby było szczęśliwsze niż my wszystkie!
Pan Werner spojrzał tylko na żonę, i śpiewając coś poszedł nową fajkę nałożyć.




II.
Pocałunek.
Ty tak możesz być szczęsna, że cię swemi
Wdzięcznie całuje usty różanemi.
Kochanowski, Fraszki Ks. III. Do Reiny.

Widziałeś kiedy na wsi spokojny wieczór? Nie ze wzgórza, z którego lasy, doliny i góry u stóp się rozwijają, nie w pustem polu, nad