Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


stosowany kapelusz z papieru na głowie, słomiane szlify i drewniane ostrogi. — Dziewczynka ma lalkę w ręku, którą ubrała w kwiatki, w wieńce, dwa razy większe od niej, jak los, co daje czasem ludziom większe od nich szczęście. — Drugi chłopczyk patrzy w niebo i kwiatek trzyma w ręku.
— Co ty tam myślisz o tym kwiateczku? — zawołała dziewczynka — oddaj go lepiej mojej Magdusi, której sprawiam wesele.
— O! nie — odpowiedział chłopczyk, wpatrując się ciągle w kielich polnego dzwonka (Campanula arvensis) — nie — szkoda tego kwiatka! Właśnie myślałem zerwawszy go, iż on nie na to może rósł i kwitnął, żeby wiądł w naszych rękach; patrz, moja Maryniu, jak go Bóg w piękne ustroił sukienki! w piękne sukienki szafirowe, jak skrzydła motyla. Ta sukienka szafirowa, którą tobie twoja mama sprawiła, daleko mniej piękna! — Słuchaj! — mnie się zdaje, że kwiatek musi żyć, musi kochać swoje siostrzyczki i braciszki kwiatki; a my zrywając, zabijamy go.
— Kwiatki nie żyją — odpowiedziała dziewczynka, — one są jak moja lalka, Gustawie.
— Przepraszam! — rzekł chłopiec — twoją lalkę zrobili ludzie, a on sam urósł z ziemi, rozkwitł pod słońcem, pił rosę, ssał ziemię i kochał braciszki kwiatki.