Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Poeta i świat.djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


To pewna, że nie jest tą, jakąśmy ją w owe czasy znali i z nią walczyli. Dlatego częstokroć i poeta ów wyda się anachronizmem i świat jakimś nie dzisiejszym... Nigdy może tak szybko nie zmieniły się pojęcia, uczucie, życia warunki, jak w ciągu tego czasu — w pół wieku ostatnim przeżyła społeczność — wieki... i gdy to piszemy, na młodem jej licu pełno już marszczek, brodawek, pleśni i narośli... Od roku 1830 po 1870 — wypróbowano tyle, tyle strawiono, jak (mutatis mutandis) — od końca XVI. do końca XVIII. wieku. Na co dawniej stulecia było potrzeba, dziś starczy lat dziesiątka... To też lecim do jakiegoś przesilenia groźnego, które — być bardzo może, zamknie na długo książki wszystkie, i po ugorze dopiero niwy literackiej (styl urzędowy)... nowem ją ziarnem zazieleni... My już tych żniw nie doczekamy. Valete...

J. I. Kraszewski

Drezno, lipiec 1871.