Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Podróż do miasteczka.djvu/112

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


stracił... tfu nie warto o nim gadać! Jednakże dodał staruszek, nie radzę się z nim bardzo bratać, chyba masz niepotrzebne pieniądze do przegrania... Żyje choć po pańsku i pokaźnie, ale podobno z tego tylko, co komu wyrwie... jak się jemu środków, a ludziom łatwowierności przebierze, zawsze czas w łeb sobie strzelić...
Komornik mówił to seryjo, odezwał się w nim jednak pod koniec człowiek XVIIIgo wieku, uśmiechnął się, złożył trzy palce, i całując je, cmoknął... dodawszy po cichu: — Ale co za kobiecina ta, w któréj się kocha. A! a! niech go djabli wezmą!!
Na témeśmy się rozeszli.


XVI.

Nie miałem najmniejszéj ochoty stawić się na zaproszenie pana Jana, zwłaszcza, że oprócz komornika W., kilka osób jakoś mi o nim tu i owdzie nie ciekawe rzeczy przebąkiwały. Dom jego uchodził u jednych za ognisko wesołéj hulanki, u drugich za jaskinię łotrów; dziwy prawiono o wieczorynkach, na które tam młodzież