Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Pod włoskiem niebem.djvu/124

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Ciało nieszczęśliwego schyliło się we dwoje, głowa zwiesiła, blade usta otwarły i ostatniem spojrzeniem żegnając Rzym, potem stronę rodzinną — skonał.


∗             ∗

Gdy wieść z Italji doszła do naszej ziemi o śmierci Jana, znalazła zimną Emilję panną jeszcze, oczekującą dotąd przyjaciela dni młodszych i poglądającą na południe. Cichemi łzy opłakała śmierć jego, włożyła żałobę jak po mężu i zgasła modląc się za niego...
A Pepita — spytacie? — Pepita ostatniego karnawału jeszcze, z Bernardem malarzem, któremu służy za wzór, przebiegała Corso tak wesoła, tak prawie piękna jak dawniej.

KONIEC.