Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Pod blachą.djvu/350

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


stan i nazwisko, wyszedłszy zamąż za referendarza X., zamożnego człowieka, i spokojniej teraz dożywała dni swych, karmiąc siebie i drugich obfitemi wspomnieniami przeszłości.
List wojskiej, która pozostała jako kuzynka w domu państwa Grabskich, datowany jest z Burzymowa. Z pisma widać, że w późnym już wieku pani Czeżewska, chociaż jej się ręka trzęsła i oczy niedobrze służyć musiały, żywości umysłu nie straciła wcale.
List, o ileśmy go odczytać potrafili, jest następującej treści:
„Jutko moja najdroższa! Żądałaś dawniej ode mnie, abym ci od czasu do czasu o sobie znać dawała, co spełniać mi było miło zawsze, a teraz w wielkiem utrapieniu ducha i smutku mogę powiedzieć, że mi to jest konsolacją jedyną.
Wiesz już z listów moich, jak nadspodziewanie szczęśliwie skończyło się wszystko, zamążpójściem Sylwji za Grabskiego, któremu rok z okładem kazawszy czekać, naostatek w kapliczce domowej naszej rękę oddała.
Nie mogę powiedzieć inaczej, tylko że małżeństwo było najprzykładniejsze, najszczęśliwsze, jakie sobie wyobrazić można, jeżeli szczęściem nazwać się godzi — zgodne pożycie, spokój, dostatek i niczem niezamąconą chłodną przyjaźń małżonków.
Co do Grabskiego, ten choć sztywny i milczący, choć się z tem nie wydawał, kochał ją zapamiętale — ona zaś miała więcej szacunku dlań, wdzięczności, życzliwości, niż czulszego sentymentu. Pozostała zawsze jakąś smutną, melancholijną, małomówną i jedne dzieci, których im Pan Bóg dał dwoje, coklwiek zdawały się ją ożywiać.
Siedzieliśmy przez te kilkanaście lat, jakem ci pisała, kamieniem w domu, bo ona nigdy nigdzie nie chciała się wychylić z Burzymowa, a on chyba musiał do Lwowa za interesami.
Nie chwaląc się, moja Jutko, gdyby nie ja, z temi dziećmi nigdyby sobie Sylwja rady nie dała, bo, choć