Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Pod blachą.djvu/180

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


potrzebni dla jakiejś rozrywki, dla zajęcia miejsca w salonie lub przy stoliku; cierpiał ich, umiejąc uniknąć zbytniej poufałości.
Niektórzy utrzymywali, że delikatna pani de Vauban, tak samo, przez pewien obrachowany indyferentyzm utrzymywała się na raz zdobytem stanowisku.
Z tej budowy życia, obrachowanego na spokój i pozorne odrętwienie, nie można było wyjąć ani cegiełki, boby się reszta nadwerężyła i runęła.
Czasem wspomnienie jakieś lat, w których był czynnym, o których sąd miała wydać przyszłość, jedno go jeszcze poruszało, tak że powłoka lodowa, którą się okrywał, schodziła na chwilę. Spojrzenie na medal Miles Imperatori, leżący na stoliku, obok innych niewkładanych nigdy oznak i pamiątek, wprawiało go w zadumę, wymówione nazwisko jakieś wywoływało żywsze uczucie, malujące się na twarzy, lecz wnet siłą woli poskramiał się książę, kazał sobie zastygnąć i stygnął posłuszny. Dwór poubierany w przyjacielskie mundury bawił go natenczas bajeczkami, których on słuchał z roztargnieniem, gdy mu je do kawy i fajki przynoszono.
Kto chciał w nim pochwycić drgnienie życia wewnętrznego, tak starannie pokrywanego, musiał go zobaczyć, gdy sam na sam w gabinecie rozrywał i czytał przywiezione mu z poczty dzienniki i korespondencje z zagranicy. Nie mówił nigdy publicznie o polityce, udawał dla niej obojętność największą, ale śledził obrót spraw, szczególniej we Francji, z gorączkowym niepokojem. Zdawał się czekać na coś, czegoś spodziewać. Czasem nad gazetami znajdowano go z rozpłomienioną twarzą, z włosem rozrzuconym, lecz zagadnięty o nowiny, mówił o nich z chłodem, z obojętnością największą. Nie zawsze się nawet przyznawał, że coś czytał... Wszystko to było mu li potrzebnem wobec Hoymów i Koehlera, czy dla własnego spokoju? nikt naówczas nie śmiał odgadywać.
Sławny niegdyś jeździec, niem niej dzielny woźnica, co stojąc, czterema młodemi końmi w czwał się pu-