Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Pałac i folwark 02.djvu/77

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


miodowy miesiąc spędzić w szwajcarskich gospodach. Mieli tylko wstąpić na godzinę do majątku, aby hrabinej zaprezentowała się synowa i natychmiast ruszyć w drogę. Stary hrabia jechał z niemi także. Na stacyi kolei czekał jeszcze kosz szampana ze złotemi szyjkami.. wypito zdrowie... zaświstała lokomotywa ironicznym jakimś głosem — i... w świat...
Trzykrotne — hoch! rozległo się po za wagonem... w którym hrabina Filipina z ogromnym bukietem uśmiechała się mężowi naprzemian i staremu hrabiemu, już drzemiącemu po trudach biesiadnych.
Na wsi trzymano w zupełnej tajemnicy całą ową historyą zdobycia nowej fortuny przez hrabiego Edmunda. Ostójski tylko zasłyszał coś z dala niepewwnego o projektach ożenienia, ale z kim, co? niewiedziano.
Jednego ranka gdy Cześnikiewicz pracował w swoim pokoju, a prawdę powiedziawszy ciągnął kabałę — zastukano do drzwi, prawie równocześnie drugiemi wszedł Jakóbek i oznajmił, że Abraham Helig chciał się widzieć... — A to niech wejdzie — rzekł Ostójski.
Otworzyły się drzwi do ganku i znana postać starego Heliga pokazała się w progu, z niezwykłą na twarzy jasnością. Ostójski tak był uderzony wyrazem fizyognomii starego żyda, iż sądził z razu, że wielki los na loteryi musiał wygrać.
Stary żyd, najmajętniejszy kupiec w miasteczku, który dostarczał wszystkiego Ostójskiemu i zostawał z nim w dobrych stosunkach, człowiekiem był uczciwym, nie zbyt wykształconym, ale już trochę w świe-