Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Pałac i folwark 02.djvu/68

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Stosunki z folwarkiem były jak najściślejsze, z plebanią tylko przez Eliasza jeszcze miał jakąś styczność Kanonik. Rano bardzo zwykle mszą świętą odprawiwszy, wracał do dworku i tam nad brewiarzem lub książką przesiadywał dzień cały, wieczorem często bywali z siostrą na folwarku.
Julian wyjechał dla zdania egzaminów i pisania swej lekarskiej rozprawy, której miał bronić publicznie — w pałacu panowała cisza przedburzowa, Ostójski też musiał na wszelki wypadek tak swe interesa uporządkować, aby go sprzedaż majątku i możliwe wyjście z dzierżawy, nie zastały nieprzygotowanym.
Stary hrabia siedział w oficynie, hrabina płakała w pałacu. Carita po niejakim czasie objawiła swej dobrodziejce postanowienie założenia pensyi w miasteczku. Zdawało się iż ex-kapelan poddał jej tę myśl, gdyż za nauczyciela do kilku przedmiotów miała go zamówionym i do ogólnego nadzoru nad zakładem. On też pierwszem urządzeniem się zajmował. Na wiadomość o tem stara hrabina podniosła oczy, popatrzyła na włoszkę, pokiwała głową i spytała ją, czy niema może zamiaru wstąpić później do jakiego zakonu? Carita zarumieniła się mocno, a po chwili szepnęła, iż za nic ręczyć nie można jeśli przyjdzie natchnienie. Na tem się skończyła rozmowa. Wkrótce potem do nowo zajętego domu przeniosła się włoszka, przybyła jeszcze jedna podżyła już nauczycielka, wzięta z poręki ks. Wikarego i rozesłano ogłoszenie o otwierającej się pensyi, wedle planu i metody innych, klasztornych urządzonej.
Po wyjeździe hr. Edwarda kilkanaście dni upłynęły bez żadnej o nim wiadomości, ojciec tem był nie-