Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 3.pdf/187

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
181

nyeba dla zyemſkiey acz niewinney roſkoſze oderwała.
Y ſyadł na koń ów puſtelnik, aż oto, ſzathan co ſye był w konya przedzierzgnął aby go kuſił, prędkim lotem unyoſł go w powyetrze, wyſoko y thak ſzybko, że wprzód całą zyemye, potym zaſie y ziemi już nie uyrzał. A że gi ſtrach przeiął wyelki i począł drżeć y myſzleć czo ſye z nim ſtało? a upamyętać ſye nie mógł, myeniąc że jeſt yako drugi Elyaſz żywcem do nyeba porwan.
W tym ſzathan, ozwał ſye doń przez Konya w kthorego ſye był przedzierzgnął.
— Swiąthy człowiecze, pry, aboczyem nie ſkusił? A toć jeſt fortel ſzatański, a

Tom III.16