Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 3.pdf/144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


karz. Daj mu Boże zdrowie, dobremu Panu! weseli się ze slachtą.
I przystąpił do łoża, wziął pulsu, spójrzał w twarz Xiężnéj, potrząsł głową, nie rzekł więcéj — że ma się lepiéj, zalecił pić tyzannę i wyszedł.
Zawarłszy drzwi komnaty, pokiwał głową, stanął, myślał, patrzał; i szybko posunął się przez szereg komnat, ganki i dziedzińce, do sali, w któréj Xiąże Janusz ze slachtą ucztował.
Wśliznął się w tłum nieznacznie i przybliżył do Xięcia, któremu nizko się pokłonił.
— Frizjus chciałby mieć szczęście, mówić z Xięciem Jego Mością dwa słowa?
— Cóż tam? mów Frizjus!
— Xiężna Pani, szepnął lekarz, ma się źle bardzo, bardzo źle — nie wiém czy tyzanna i pigułki pomogą co — Choroba wzmaga się coraz bardziéj.
— Umiéra! zakrzyknął Janusz porywając się —
— Nie jeszcze, nie — prędko z nizkim ukłonem, rzekł Niemiec — ale nie mogę ręczyć,