Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 1.pdf/38

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kny wcale; znać było po nim, że go budowały nie jedne ręce i nie jeden rok, że się złożył z Augustowych kamieni i szwedzkich Zygmunta marmurów. Dzielił się na trzy dziedzińce obszerne, całe otoczone murowanemi domostwy, do których przytykał z ogromnym wyniosłym dachem i wieżami kościoł katedralny, Zamkowy św. Stanisława, na lewo. Blizko niego oparte były puszkarnie i drobne domki puszkarzy. Tu były turmy, tu zasiadał Pan Podwojewodzi, dziedzic Zamku po Auguście! tu stolica juryzdyki Zamkowéj Wojewodzińskiéj. Po nad mury Zamkowe dolnego, na górze widać było wznoszące się gruzy okopciałe i zwaliska kościoła Sw. Marcina i wieżyce Zamku górnego, dobrze nadwerężonego laty. Daléj jeszcze sterczały trzy krzyże na górze, biała wieżyca Bekieszowéj mogiły, przypominająca grób wygnańca, który na żadnym smętarzu nie znalazł przytułku, i sam jeden z Wadaszem Panończykiem spał na wysokiéj górze. Od strony rzeki nad Zamkiem wznosiła się wieżyca zwana latarnią. Tędy szła droga na Antokolskie przedmieście.