Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Ostatnia z xiążąt Słuckich Tom 1.pdf/102

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


niż wszyscy w świecie Xiążęta, ba i Królowie. Jak skończy się nieszpór, to i ja na Zamek wrócę. A tak słuchał do końca nieszporu Pan Starosta, po czém wróciliśmy na Zamek, gdzie już stały kolasy i konie Pana Wojewody i liczny jego poczet. Powitali się uczciwie i grzecznie i była tam uczta niemała, a i ludzi przyjęto dobrze, bo i beczki wytoczyli dla nich i stół do sytości stał cały boży dzień zastawny, przy którym, jak dziś pomnę, ja sam gospodarzyłem czeladzi Wojewodzińskiéj. Aż potém posłyszeliśmy na dworze, że P. Wojewoda, po jakieś zapisy do Starosty przyjechał.
Był z nim syn młody Xiąże Janusz, uczciwe Panię i hojne, ale mu się, jak i dziś duma wielka z oczów patrzyła, że do nikogo poczciwego słowa nie rzekł, a wszystkich leda co, z djabłami posyłał. Byli tam i inni panowie i Bratanek Pana Wojewody, Xiąże Starosta Mozyrski i wielu innych przyjaciół. Jak jęli tam znowu chodzić koło P. Starosty, a obietnicami wielkiemi przyjaźni stałéj i kolligacji go łudzić, tak wreście nazajutrześmy