Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Krwawe znamię.djvu/96

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Nie obawiaj się o niego, nie lękaj o matkę, ona się o mnie dziś nie spyta.
    Siemion zamilkł, ale westchnął.
    — Cóżbyście wiedzieć chcieli? — zapytał.
    — Wszystko, bo nie wiem nic — żywo począł chłopiec. — Znam z imion moich pradziadów i babki, których wizerunki wiszą na zamku. Z twarzy tych zbladłych, wiekami poczerniałych, niemych, czytam i odgaduję tajemnice... Nie wiem nic. Co znaczą te dwa katafalki? co ta śliczna kobieta, z krwawą na szyi pręgą? co trupia głowa w szyszaku?...
    Siemion głęboko się zdawał namyślać; ciężko mu było dobyć z piersi głosu.
    — Ja o tem wszystkiem wiem niewiele, to tylko, co rodzice z sobą przynieśli i o czem wieczorami słyszałem gwarzących czasem; ale prawda to, czy baśnie?... Prędzej że ludzie, patrząc na dziwne wizerunki stare i nagromadzone pamiątki, sami sobie do nich to tłumaczenie dopletli. Wierzże mi, drogi mój panie, że lepiej ci jeszcze i długo o tem nie wiedzieć, a gdy przyjdzie godzina, aby się odkryła prawda, Pan Bóg ci ją zeszle przez usta matki. Uspokójcie się. Po każdym domu niemal lata, jak nietoperz, jakaś bajka czarna, której nie widać we dnie. Każda rodzina ma swe tradycye, ale nie we wszystko wierzyć potrzeba i godzi się. O tych portretach starych nic bym was nie nauczył; wiem mało i źle, więc nie chcę was niepokoić. Powiem jedno tylko, co mi się zdaje być prawdą niewątpliwą. Wprzód nim się Spytkowie z Krakowskiego tutaj przenieśli, od bardzo dawnych a dawnych lat, pomiędzy nimi a Jaksami była nieprzyjaźń zawzięta. Zkąd poszła, tego nikt nie wie. Prześladowano się, nękano, najeżdżano wzajemnie i krew nieraz się polała. Jeszcze w Krakowskiem naddziad wasz pomścił się na jednym z Jaksów za jakąś krzywdę... Ująwszy go i osądziwszy sam, dał ściąć katowi w więzieniu. Mówią, że głowa tego Jaksy, zamknięta w szyszaku, zachowuje się na pamiątkę tej zemsty... Później Bóg ciężko za tę śmierć