Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Kordecki tom I.djvu/136

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Skocz do: nawigacja, szukaj
Ta strona została skorygowana.


nieprawości swoich; którzy przysięgli na chrzcie, a zapomnieli jak dzieci zabawki, świętych przysiąg swoich. Wielkie grzechy i kara być musi wielka, okropna, na którą wzdrygnie się ziemia i ludy płakać będą nad nami jak nad najbiedniejszą sierotą. I staniemy się bezsilni, bo wielkie są grzechy nasze! Patrzę na kraj i widzę go z końca w koniec skalanym, czarnym jak niebo burzliwéj nocy, na którem tylko świeci błysk piorunowy i gwiazda mignie chmurami zawleczona.... Bóg sprawiedliwy, ale wielki i potężny, i nieprzebrane miłosierdzie Jego.....
To mówiąc płakał, a Miecznik słowy jego wzruszony do głębi, drżał cały zlękniony, stojąc jak przed prorokiem zbladły i oniemiały. Zamilkł nareszcie Przeor i spuścił głowę jakby go to straszliwe widzenie złamało; ręką dał znak Zamojskiemu, aby wstąpił, ukląkł na ceglanéj posadzce i złożywszy ręce modlić się począł....