Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Improwizacje dla Moich Przyjaciół.djvu/76

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kropli, przekonawszy się, że to samo, co jest roskoszném w marzeniu, na jawie słabém jest tylko odbiciem snu wyobraźni, powróciłem do prozy, obejrzawszy wprzódy od stop do głowy siebie i kochankę, czy nie można jeszcze wymyśleć czego i sprobować? a potém — bądź zdrowa!! I zimne było to bądź zdrowa, jak rzeczywistość, a po niem następujące witaj marzenie! gorące, jak marzenie.
W niebieskich migdałach rozmaitość najwięcéj uszczęśliwia. Trudno powtórzyć jedno dwa razy z równym skutkiem, z równym zapałem. Druga próba jest zimniejsza, trzecia usta do ziewania otwiera, o czwartéj ani myśleć! (Trafia się to i na jawie).
Jest jednak w tych snach jedna