Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Improwizacje dla Moich Przyjaciół.djvu/43

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


było gotowe. Panna wychodzi z sali, mama pyta: po co? ona mówi, że na kaszkę, i poszła. Goście się zjechali, czekają — niéma panny. Kaszka musi być gorąca, mówi mama; niebożątko czeka, aż ostygnie. Mija kwadrans — jéj niéma; nareście miarkują wszyscy, ze jużby nietylko kaszkę, ale cały obiad zjeść było można; idą, ale i panna i kaszka zniknęły.
Odkryło się późniéj, że jeden młody kuzynek przypadkiem zobaczył, że jadła kaszkę; a że sam był jéj amatorem, prosił, by mu pozwoliła skosztować. Ona odmówiła, on się rozjątrzył, niepomny na wszystko, porwał talerz z kaszką i począł uciekać; ona za nim, i tak aż do jego majątku