Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Emisarjusz.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


teres opłaca się groszem i w naturze. Stracić taką posadę... i to jeszcze w powiecie, który niedaleko będąc położony granicy, zajmował się kontrabandą, a poszukiwanie jej, sama groźba... tak doskonałym była interesem.
Dla Paramina strata miejsca była groźbą okrutną. Sekretarz także miał w perspektywie sąd, degradację... ruinę... Kto wie? może proste sołdaty! Trwoga panowała w kancelarji. Rozumie się, że od tego dnia żaden podróżny przepuszczonym nie był bez najściślejszego śledztwa; zdala naglądano na dom Nysonowiczów, a Icek rozmyślał nawet, czyby mu nie wygodniej było wynieść się do ojczyzny swej — Dubna?
Jednakże poza temi kołami urzędowemi o historji zegarmistrza mniemanego, nikt prawie nie wiedział, bo i żydzi o niej milczeli i reszta osób wmieszanych rada była zapomnieć. Sprawnik tylko czuwał — ale niestety — napróżno. Przetrząsł on wszystkie spisy obywateli podejrzanych... porozsyłał żydków... nigdzie o żadnym obcym człowieku nic się dowiedzieć nie było można... po wsiach szlachta wogóle i dla tego popłochu i z powodu złych dróg, iż sławnej grobli na Czortku nikt, nie ugrzeznąwszy, nie przebył, siedziała przyczajona po dworkach.
Ale umysł tak czynny i niespokojny, jak Szuwały, dotychczasowem niepowodzeniem zrazić się nie mógł. Jak kanclerz Gorczakow mówił o Moskwie, że siły zbiera (elle se recueille), tak on powiedzieć mógł o sobie... że namyślał się... pracował, przygotowywał... Ale na nieszczęście żadna jasna idea nie zabłysła mu w mózgu; najczęściej bowiem, gdy człowiek ją szuka usilnie, znaleść nie może. Nie przychodzi ona nigdy na zawołanie.

Jedynym przyjacielem i powiernikiem tego nieszczęśliwego sprawnika, któremu taka cudowna zręczność zyskania nowej dekoracji z rąk się wymykała,