Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Dziadunio.djvu/306

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    gołębia, a sokoła jako sokoła... Polskę trzeba też rozumieć w warunkach jej bytu, boleści i walki... Polaka w związku z nią... i tradycyami narodowemi. Mogłażbyś pani wyrzec się swojego charakteru córy Germanii? wdziać nową postać, nowe idee i pokochać inną ojczyznę?... Gdybyś nawet pragnęła to uczynić, powietrze i myśli któremi żyłaś od dzieciństwa... nie dopuściłyby nigdy dokonania tego samobójstwa... Jesteś pani nadto sprawiedliwą byś mogła wymagać odemnie czego ja nie śmiałbym żądać od ciebie.
    Iza słuchała smutna i groźna...
    — To szaleństwo, jak mój ojciec powiada! szepnęła.
    — Szaleństwem krzyża nazywano też wiarę chrześciańską — rzekł Władek.
    Ruszyła ramionami niecierpliwie...
    — Nie rozumiem was... nie pojmuję... lituję się... Ale wy zlitujcie się też nademną! Ten ruch trwać nie może, zostanie zgnieciony... zatrzymajcie... zatrzymajcie się — cóż was zmusza iść teraz, natychmiast, możecie wyjść później... a później nie pójdziecie, bo ta tragedya się skończy prędko, bo ona trwać nie może!
    — Pani, rzekł Władek, trzeba szanować fakta