Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Cześnikówny.djvu/66

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    było, gdyby się tu pobyt okazał nieznośnym, a tymczasem należało próbować czy się go urządzić nie uda.
    Generałowéj mógł unikać — mógł się zbliżyć... czas zresztą musiał wskazać jak postąpić wypadnie. Uspokajając się wedle możności, Skórski ukołysał myśli wzburzone, lecz zupełnie spokoju odzyskać nie mógł. Chodził prześladowany widmami przeszłości, nie żeby one sumieniowi jego ciążyły — lecz że się następstw obawiał.
    — Fatalizm jakiś prawdziwie prześladuje mnie za te dwie głupie dziéwczęta, — mówił do siebie. — Jednéj ledwiem się pozbył, zjawia się druga, któréj pewny byłem że nigdy w życiu nie zobaczę — i to jeszcze w położeniu takiém, w jakiém anim mógł marzyć ją spotkać. Zawsze z tą prędzéj sobie dam rady, niż z szaloną — która mnie omało życia nie pozbawiła. Mściwe natury obu...
    Wzdychał tedy Skórski, niewiele spał, a nazajutrz, nie spuszczając się na to, co mu opowiadano o generale i o niéj saméj, poszedł na zwiady ostrożne. Miał tu wielu dawnych znajomych, z którymi poufale mógł mówić o salonie pułkownikowéj i rzucić nieznacznie, pomiędzy dwoma pytaniami, coś o Hochwartach... Nie mając nic do czynienia, cały dzień przewędrował po cukierniach i restauracyach, nie spotkawszy jakoś nikogo od któregoby mógł dostać języka... W końcu z nudów pociągnął na teatr.
    Grano jakąś komedyą tłumaczoną z francuzkiego, któréj siedząc w swojém krześle słuchał roztargniony. Gdy lornetką obchodził loże dokoła — dostrzegł w jednéj z nich, nie mogąc się od wzdrygnięcia powstrzymać, generałowę sam na sam z mężczyzną, — który jak się łatwo mógł domyśléć, musiał być jéj mężem. Nieznacznie zwrócił oczy na postać tę, zresztą godną bliższego przypatrzenia się. — Był to mężczyzna atletycznéj postawy, barczysty, ogorzały na brunatno, z wąsami i hiszpanką, z czołem wyłysiałém — we fraku zapiętym na wszystkie guziki, wyemaliowany orderami i rozmaitemi znaczkami jakiemiś, trudnemi do wytłumaczenia. Mówiono że to były ordery tureckie, egipskie, tunetańskie i rozmaitych tym podobnych państw i państewek wschodnich...
    Generał powabnym nie był ani młodym, minę miał rębacza, żołnierza i starego wilka morskiego...
    Naprzeciw niego siedząca żona spoglądała nań z obawą jakąś widoczną, ukradkiem, on zdawał się więcéj teatrem niż nią zajęty. Kłaniał się téż naokoło rozmaitym znajomym, równie ekscentrycznie jak on sam