Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/71

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Felisi wziąłem za szczególny dowód jej łaski. — Znowu mi głowę zawróciła.
Rana moja nie była niebezpieczną, ale się goiła powoli i mnie trzymała między czterma ścianami właśnie podówczas kiedy było najwięcej do słuchania i widzenia.
Szczęściem że dobrzy przyjaciele Szaniawski i Morawiec, na przemiany przychodzili i przynosili co który posłyszał. Morawiec zaś, choć na to nie wyglądał, z cicha pęk — niezmiernie umiał zręcznie chwytać w powietrzu plotki i podglądać a podsłuchiwać.
Przez te dni przyszła królowa chodziła w gorączce, bo wdowa po Michale, która naprzód z Lotaryngskim chciała panować, potem gotową była francuza poślubić, naostatek teraz z pomocą Paców powzięła szaloną myśl, aby Sejm Sobieskiemu kazał się z żoną rozwieść, a ją poślubić.
Ukrywano to przed Hetmanową, ale przed nią żadna się intryga utaić nie mogła. Trzeba było widzieć jej wściekłość gdy się dowiedziała o tem!!
Próżno Hetman klęcząc z palcami złożonemi poprzysięgał jej, że prędzej się korony zrzecze, niż sobie warunek taki da narzucić, ona sama z siebie miarkując, nie uspokoiła się dopóki naostatek Pacta Conventa nie zostały spisane i poprzysiężone. Dopiero się uczuła panią — a że zemstę na wszystkich tych co przeciwko niej stawali — do póki żywota wywierać postanowiła... O tem i mówić nie potrzeba.
O każdym kroku królowej wdowy wiedziała Hetmanowa, bo za nią i do Bielan i do Częstochowy