Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/55

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Byłoby do exkluzij przyszło może, ale się wielkopolanie rozmyślili, lub im kto podszepnął żeby się z tem nie spieszyć — i zażądano od nich aby wprzódy wszystkich kandydatów pod pręgierz postawić i przedyskutować ich zalety i defekta...
Tak tymczasem Piastowi została otwarta brama, chociaż żaden się nie ukazał, co by nią ochotnie miał wjechać, a dawni kandydaci, Kondeusz, Neuburg, Lotaryngski byli we wszystkich ustach i — kieszeniach — Pacowie Sobieskiego nienawidząc, ponieważ on francuz był — jak naówczas się wyrażano, do obozu Cesarskiego się zaciągnęli.
Z wymienionych w litanji kandydatów, duńskiego i brandeburgskiego, przeciwko którym Nuncjusz w imieniu Papieża się oświadczył, nie przypuszczono nawet do zalecenia się.
Jeszcze to teraz powtórzę, iż ja com przy dworze Hetmana był, patrzył, słuchał, a choć młody, ciekawie chwytał wszystko, nie dostrzegłem ani najmniejszej oznaki ażeby Sobieski myślał o koronie dla siebie.
Do ostatniego momentu nic nie transpirowało.
Po za szopą co się działo — trudno to opisać i dosyć że bójki i strzelania codzienne, nawet po ulicach. Na Woli zaś posłów cudzoziemskich, poznawszy od Nuncjusza i Cesarskiego słuchano, potem pomniejszych Francuzki się spóźniał i nie było go, na co u nas narzekano; tak że dopiero piętnastego Maja nadążył, gdy już nie wiele mógł zrobić, bo termin Elekcji był za pasem.
Przypisywano mu później że on Hetmanowi dopomógł do korony, ale na to czasu nie miał, a mnie