Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/24

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Przywołano go gdy już list był gotów, kieliszek wódki wypił, głowę ciągle reką przyczesując, wziął pieniędzy na drogę, pokłonił się i tegoż dnia wyjechał.
Niebyło go blizko trzy tygodnie z powrotem, bo — jak się okazało, stał pan Chorąży z pułkiem swym około Lwowa, ale znalazł go Leśko, pismo wręczył i respons przywiózł — konia nawet nie schudziwszy. Po drodze zaś na jarmarkach nakupił chust i różnego towaru, który potem z zarobkiem sprzedał.
Pułkownik matce odpowiedział iż chętnie by się losem moim zajął, ale jako sam żołnierz do wojska mnie wpisać życzył, a o dworskiej służbie pod te czasy wyrażał się iż o nią trudno było...
Mnie rycerska sprawa dosyć się uśmiechała, nie byłem od tego, ale matka, mając już teraz mnie jednego, bo pierworodnego Bogu ofiarowała — wolałaby była spokojniejsze pomieszczenie, gdzie by codzień życia stawić nie było potrzeba. Zawahała się więc mocno.
Wiedzieliśmy o tem iż u Hetmana Sobieskiego Polanowski był w zachowaniu wielkiem, z tego urosło, iż matka powtóre list do Pułkownika wysłała wyłuszczając mu dla czego życzyła sobie mnie dać na dwór czyjś insynując czyby Hetman dworzanina nie potrzebował.
Niewątpliwem było iż ich chować musiał wielu, bośmy o tem słyszeli że i Polaków i Francuzów i Włocha miał do listów a kancellarję liczną.
Na to pismo powtórne, które już poszło przez ręce duchownych OO. Dominikanów z Łucka do Lwowa, dosyć długo czekaliśmy odpowiedzi.
Nadeszła wreszcie tąż samą drogą — pisał Pola-