Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/213

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Myśmy z rozkoszą się przypatrywali tutejszéj zamożności a szczęśliwości ludu, który oprócz wszelakiego zboża, winnic ma i owoców najpiękniejszych podostatkiem. Chłopskie chaty, którychby na nie jeden nasz dworek szlachecki nie pomieniali. Obiadem nas w Brnie ze dworem razem królewskim przyjmował graf Kołowrat, którego nasi Kołowrotem przezywali — bo ten rządzi prowincją.. król z przyjęcia i jedzenia był dosyć rad...
Król tu listy odebrał od Lotaryngskiego na imie Boże, na wszystko zaklinające aby pośpieszał, bo Starenberg — a jego pismo też było przyłączone, pisał, że głudo się już trzymać nie może nieprzyjaciel w jednym z nami siedzi rawelinie, idzie ziemią podkopem pod Beluard zwany Cesarskim, tak że ci co kontr-miny kopią, czują go naprzeciwko siebie...
Ponotowałem naówczas te doniesienia — że się posiłków od Elektorów co chwila spodziewano, oprócz brandeburgskiego, że turcy mosty pozwalane przy Wiedniu na nowo odbudowywali i szańce koło nich sypali.
Król już spokojniejszym był, bom go słyszał mówiącego do Wojewody Wołyńskiego.
— Da Bóg jutro posłyszymy działa Wiedeńskie i napijemy się wody z Dunaju.
Teraz się już tem kłopotał że o kozakach, których chciał mieć przeciwko Tatarom nic nie było słychać, i Litwa niewiedzieć co z sobą poczynała.
Król jéj już nie potrzebował i życzył aby na Węgry poszła dla dywersji.
Takeśmy się dobili do Heiligenbron, niedaleko od Tulmu, gdzie most budować kazano. Król ztąd w kilkanaście koni jeździł pod Nikielsburg, bo go chciał