Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/194

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


duch rycerski i serca rozgrzał. Napróżno po staremu probowano w ostatnim momencie Sejm zerwać — przyjaciele króla, a najwięcéj ci może co wczoraj sekretnie Morsztynowi pomagali, dziś się oczyścić i zasłużyć pragnąc pilnowali — niedopuszczono aby wszystko marnie spełzło...
Vitremu nie pozostawało jak fałszywemi doniesieniami łudząc króla i uniewinniając siebie, pożegnać Polskę i powracać do Francji ze wstydem...
Myliłby się wszakże ktoby sądził, że po pozbyciu się Vitrego i Duwernego, nikt już nie pozostał z tych co knowali i psowali — cała sieć jak była rozciągnięta pozostała, tylko mniéj widoczna, bo jéj głowy nie stało... I w Gdańsku i w Warszawie i w Krakowie i na samym dworze i w garderobie królowéj przechowywali się słudzy wierni Ludwika XIV.
Od téj chwili nie było już wątpliwości iż polski sukurs pójdzie w pomoc Cesarzowi, natychmiast zaczęto naprzód na żołd rakuzki zaciągać korpus, którym miał Lubomirski dowodzić, wyszły uniwersały do kozaków, do Litwy, do wojska aby pogotowiu było i ściągało się — ale to wszystko było niczem...
Trudno mi może będzie tak to wyrazić jakem ja widział gdy się działo — i tym co podówczas nie żyli a nie czuli co my — nie do wiary się wyda o co głównie Pallaviciniemu i posłowi Leopolda chodziło.
Imie Sobieskiego jako statecznego turków pogromcy było tak głośne w Europie, wiedziano że on jeden znał tak ich tak tykę, sposób wojowania, język, jak nikt drugi, że u tatarów i turków samo to imię budziło trwogę paniczną... W Europie miał dobrą sławę wodza — niepozorny książe Lotaryngski, ten sam co się