Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/159

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zyskać Sobieski stojąc po stronie Cesarza, Ludwik XIV — ani w części nie mógł mu równoważnych zapewnić korzyści. Morsztyn — który dawniéj u króla miał pewne zachowanie, stał się nietylko podejrzanym, — przyjmowano go chłodno — a w końcu królowa, która mniéj dyssymulować umiała, jawnie już poczęła niechęć ku niemu objawiać.
Ale we wrześniu jeszcze Vitry się upierał dworując ciągle — choć niezbyt zręcznie — że Sobieskiego przeciągnie na stronę Francji. Tymczasem Cesarz już nawet tytuł majestatu królowi pruskiemu dawać począł, a pono królowa się obietnicami cieszyła że dla Fanfanika rękę arcyksiężniczki pozyszcze.
Była to dla niéj najprzyjemniejsza pomsta nad Francją.
Nie przyznaję sobie wcale prawa sądzenia o polityce, bom się jéj nie nauczył, choć się o nią ocierałem codzień, ale mi się widzi teraz — gdy poglądam zdala na ówczesny skład okoliczności, że więcéj przewidując a mniéj króla i rzeczpospolitą sobie lekceważąc, Ludwik XIV byłby mógł sobie pozyskać królowę, jéj rodzinę, a przez nich i Sobieskiego, który zdawna — od młodu miał skłonność sprzyjać Francji. Tymczasem czyniono wszystko co tylko było można, aby królowę i jego zrazić i odepchnąć — a w dodatku posłano tu Vitrego, który nikogo sobie pozyskać nie umiał.
Król rozmawiać z nim lubił, ale ni mniéj ni więcéj jak z innemi ludźmi trochę wykształconemi, konwersował z nim godzinami, nigdy mu się pono nie zwierzając z niczego, a sam na uszy moje słyszałem — bo się mnie nie wystrzegano, jak powróciwszy z ta-