Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Adama Polanowskiego notatki.djvu/158

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


penetrować co się knuło, składało i przygotowywało — jawnem było co raz bardziéj, iż mimo zapewnień poszanowania dla Francji, wszyscy już z Cesarzem trzymali, a król niekoniecznie dla żony, ale z własnego przekonania się na tą stronę przechylał. Siostra księżna Radziwiłłowa, szwagier króla Wielopolski, żona jego siostra królowéj trzymali z rezydentem cesarskim...
Pomiędzy ludźmi, przysłuchując się, różne można było zdania chwytać, bo u nas wkorzeniony był wstręt do rakuskiego dworu, obawa jego, a również i dla turków miłości nie mieliśmy, ani dla francuzów. Więc głosy się dawały słyszeć najsprzeczniesze, nie gdzie życzliwość i miłość prowadziła, ale gdzie nienawiść skłaniała.
Vitry, jakom późniéj słyszał, przypisywał usposobienie króla i niechęć ku Francji, jedynie królowéj obrażonéj jéj dumie i chęci poniszczenia się za ojca. Doradzał więc aby mu choć późno, owo pożądane księztwo i starostwo ofiarowano, gdy królowa głośna się z tem odzywała — że teraz nie przyjmie choćby dawano i niepotrzebuje łaski królewskiéj.
Rachował też Vitry na owe sto tysięcy pensyi, którą Ludwik królowéj czy królowi chciał ofiarować, ale — z tem wystąpić nie śmiano. Myśmy z samego pochmurnego oblicza posła francuzkiego mogli wnosić — że tu mu coraz ciaśniej było i niewygodniéj. — Siedział jednak, a w towarzystwie oboje państwo okazywali mu zawsze uprzejmość wielką, tak że się skarżyć nie mógł..
Przez cały ten rok, nieumiem powiedzieć czy francuzi się łudzili, czy ich łudzono tem że sobie mogą pozyskać króla, gdy wistocie w miarę tego co mógł