Strona:Józef Ignacy Kraszewski - Żywot i sprawy Pełki.djvu/379

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Żył jeszcze król Michał, gdy już na wszystkie strony intrygowano, knowano, obmyślano, jakiego mu dać następcę... Opuszczony od wszystkich niemal, biedna ofiara losu, Wiśniowiecki czuł się prawie z tronu strąconym.
    Przez ostatni wzgląd dla umierającego oszczędzono mu tylko listów sułtana i kaftanów, nie dopuściwszy doń agi.
    Nazajutrz, gdy Pełka jeszcze spoczywał, obudziły go dzwony wszystkich Lwowa kościołów, których dźwięk przeraził go... biły ponuro, jakby na gwałt i trwogę...
    Wchodzący Gabryk rzekł we drzwiach:
    — Król umarł!
    Razem niemal ze śmiercią nadbiegł od wojska wysłany Kryszkowski, który przynosił wiadomość o zwycięstwie, odniesionem pod Chocimiem. Najlepszym dowodem tego był on sam, bo mnóstwem rzeczy zdobytych się obładował, które mu do sprzedaży we Lwowie nadawano.
    Nim żałobę wydzwoniono, radość ze zwycięstwa, szalona, niepomierna, wrzawliwa o trumnie niezawartej jeszcze kazała zapomnieć. Ciało królewskie leżało opuszczone... a ludzie biegli, głosząc sławę Sobieskiego i ciesząc się z odzyskanej czci...
    Było coś bolesnego w widoku tej żałoby zrzuconej, nim została wzięta, w tym szale ludu, ściskającego się po ulicach, gdy katafalk króla, ostawiony świecami, miał przy sobie zaledwo kilku dworzan i kilku biedniejszych duchownych... w zapomnieniu tego nieszczęśliwego, z którego zgonem szczęście wracało...
    Nikt się nawet nie odezwał z żalem po zmarłym, prócz kilku sług jego... Najwierniejsi myśleli już o przyszłości.
    Imię Sobieskiego było na wszystkich ustach. Obiecywano sobie nowe triumfy z nim i przez niego; nikomu jednak na myśl nie przyszło, ażeby szczęśliwego hetmana królem uczynić.