Strona:Józef Ignacy Kraszewski-Wieczory drezdeńskie.djvu/220

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Ci co nie chcą lub nie mogą jechać dalej, osiadają w Blasewitz, w Loschwitz, Wachwitz, Schandau itp. Dopiero w jesieni wszyscy wędrowcy nazad powracają do stolicy... Brühlowska tarasa, Grosser Garten napełniają się cudzoziemcami, elegantkami i łatwą do rozpoznania tak zwaną Polonią.
    Na wiosnę i przed spóźnioną jesienią ciekawi zwiedzają istotnie piękne okolice i przechwaloną Szwajcaryę saską, z której tylko Bastej jest istotnie bardzo malowniczą...
    Życie zresztą płynie w pięknej porze na wycieczkach do Waldschlöschen, do Linksche–Bad, do Felsenkeller, Rabenau, Paradiese itp., na spacerach po Elbie, na rozrywkach bez końca... jak gdyby życie było nadto długie a nie miano go czem wypełnić.