Strona:Józef Ignacy Kraszewski-Wieczory drezdeńskie.djvu/210

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


gościnnego kąta...
Otoż co głównie zarzucić możemy naszym ziomkom w Dreznie, że tu każdy różnemi drogami swój interes robi, nikt nie myśli o tem jak sponiewierani jesteśmy jako naród. Obawa skompromitowania politycznego przez uczucie chrześciańskie była pretextem do tego oziębienia, ale jej fakta nie usprawiedliwiają. Żaden rząd na świecie, nawet najpodejrzliwszy nie karałby za miłosierdzie, gdyby ono było ogólnem, jawnem, odważnem i widocznie politykę uchylającem. Właśnie dla tego że nie wszyscy chcieli i chcą zajmować się biedną bracią, tych kilka osób, co dopełniają obowiązku bądź co bądź, mogą się wydać podejrzanemi i ściągnąć na siebie odpowiedzialność.
W czasie pobytu cesarza Mikołaja w Londynie, omyłką może przyniesiono mu