Strona:Józef Ignacy Kraszewski-Wieczory drezdeńskie.djvu/200

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


jesz jakieś... Drezdeńskie wieczory?. Miałożby to być prawdą? — Nie wiem dlaczego, zkąd, jaką wiedzą czy przeczuciem wieczorom tym, zapewne nikomu jeszcze nieznanym, przypisują już cel, mówią o ich treści...
Trochę, prawdę powiedziawszy, na złodzieju czapka gore, może się coś w Dreznie po troszę nabroiło tu i owdzie, strach tedy, abyś pan tych bredni drezdeńskich nie myślał opisywać...
Napróżno tłumaczyłem niespokojnym, że nigdym pana na uczynku osobistości od lat trzydziestu kilku nie złapał, że nawet... to co się tam w tem Dreznie działo i dzieje wcale nie zasługuje na monografią żadną — upierano się koniecznie, że pan chcesz być bocianem...
Byli tacy, którzy się odgrażali już nawet, że choć bocian u nas jak ibisy w Egip-