Strona:Józef Chociszewski - Bukiet pieśni światowych.djvu/96

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Pójdę ja zrzynać pszeniczne snopki,
    Albo układać w polu półkopki,
    A jak mi się kwiat nawinie
    To go zaniosę dziewczynie
    Marysi mojej, matulu,
    Mojej jedynej.

    Pięknie wzrok bawi świeża kalina,
    Słodko smakuje winna malina,
    Ale świeższa jak kalina,
    Jeszcze słodsza jak malina,
    Marysia moja, matulu,
    Marysia moja.

    Pięknie pod wieczór wiosennej chwili
    W zielonym gaju słowiczek kwili,
    Ale dla serca mojego
    Milszy głos ulubionego,
    Jasieńka mego, matulu,
    Jasieńka mego.

    Wszystko przemija zwykle na świecie
    Wiosna po zimie, jesień po lecie.
    Nasze szczęście nie przeminie:
    Bo w każdej życia godzinie
    Kochać się będziem wzajemnie,
    Kochać jedynie.