Strona:Józef Chociszewski - Bukiet pieśni światowych.djvu/44

From Wikiźródła
Jump to navigation Jump to search
Ta strona została uwierzytelniona.


Blade jej lice taniec zarumieni,
Czarne źrenice miłość rozweseli.
Ach ileż ma wdzięku, i t. d.

Młoda Hiszpanka jak anioł wygląda,
Obok kochanka co rączki jej żąda.
Ach ileż ma wdzięku, i t. d.

A ona płocha z objęcia ucieka,
I chociaż kocha, szczęście swe odwleka.
Ach ileż ma wdzięku, i t. d.



28.

Gdybyś ty była moją aniele,
U nóg bym twoich siadywał,
W skroń zasmuconą wiałbym wesele
I myśli twoje zgadywał.
I kwiat wplatając do twych warkoczy,
Woń z twoich ust bym wysyssał,
I patrząc w twoje przecudne oczy
Na rękach bym cię kołysał.
Gdybyś ty moją była aniele,
Jabym z twym Stróżem Aniołem,
Jako dwaj bracia, dwaj przyjaciele,
Dumał nad sennem twem czołem.
Rankiem z ogródka wraz z słońca przyjściem,
Z bogatą wracałbym dłonią,
I obsypując kwiecistem liściem,
Darzyłbym rosą i wonią.