Strona:Józef Chociszewski - Bukiet pieśni światowych.djvu/243

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Moje mamę w wielkiej biedzie
Gnąc kark,
Sprzedawała sobie śledzie
Na targ.
I mówiła przed straganem
Od jaj,
Mój syn będzie wielkim panem
Aj waj!
Miała ona racye swoje
Sehr git,
Bo sze dzisiaj modnie stroję
Przez spryt!
Lubię na raz pić butelki
Zwei, drei,
Nawet tryfne jem serdelki
Aj waj!
Kiedy szkiełka mam na nosze,
To krzyk,
Mówią o mnie Julcze, Zosze,
Ma szyk!
A choć która wykrzykuje:
Gaj! gaj!
Ja sze dobrze prezentuję
Aj waj!