Strona:Józef Chociszewski - Bukiet pieśni światowych.djvu/227

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Z twej piosenki rade nieba
I Pan Bóg się cieszy,
Że ptaszkowi mało trzeba
I dziękować spieszy,
Że różnemi gwarząc tony
Głosisz w kraj daleki:
„Niechże będzie pochwalony,
Na wieki! na wieki!“


II.

Już ty śpiewasz, skowroneczku,
Już też i ja orzę,
Lecisz w niebo, za oraczem
Pomódl się nieboże!
Mów, żeś krążąc wedle sioła,
Widział biedy nasze,
W głodzie wiosna niewesoła
Jako wiosny ptaszę.
Człowiek świtem ze snu wskrześnie,
Ale rąk nie dźwiga,
Chciałby śpiewać świętą pieśnię,
Głodna pierś zastyga.
Za nic wiosny widok rzewny
I krasna jutrzenka,
Gdy co ranka dzwon cerkiewny
Po umarłym stęka.