Strona:Józef Chociszewski - Bukiet pieśni światowych.djvu/190

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Gdy świeży liść okryje buk,
I Czarna góra zczernieje,
Niech dzwoni flet, niech ryczy róg;
Odżyły nasze nadzieje!
Pękł rzeki grzbiet, popłynął lód,
Czeremosz szumi po skale;
Nuż w dobry czas kędziory trzód
Weseli kąpcie górale.
Połonin step na szczytach gór,
Tam trawa w pas się podnosi,
Tam ciasnych miedz nie ciągnie sznur,
Tam żaden pan ich nie kosi.
Dla naszych trzód tam paszy dość,
Tam niech się mnożą bogato,
Tam runom ich pozwólcie rość,
Tam idźcie na całe lato.
A gdy już mróz posrebrzy las,
Ładujcie ostrożnie konie,
Wy z plonem swym witajcie nas,
My z czarką podamy dłonie.[1]
J Korzeniowski.





  1. Przypis własny Wikiźródeł Pieśń śpiewana jest często także w wersji z refrenem (autor anonimowy):
    Tam szum Prutu, Czeremoszu
    Hucułom przygrywa,
    A ochocza kołomyjka
    Do tańca porywa.
    Dla Hucuła nie ma życia,
    Jak na połoninie,
    Gdy go losy w doły rzucą,
    Wnet z tęsknoty ginie.