Strona:Józef Chociszewski - Bukiet pieśni światowych.djvu/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Chwila pracy nie wybiła,
Wszystko jest w grobowym śnie.
Upaść może ranna rosa
I zniweczyć polot twój,
A żniwiarze potem kosą
Zniszczą twych nadziei zdrój.
Nie budź, nie budź senne kwiatki,
Ich okrywa nocy cień!
Powróć miła do swej matki,
Zmień zamiary twoje, zmień.
Dokąd lecisz tak wesoła,
Smutny może być twój los,
Ciebie wstrzymać nic nie zdoła,
Nawet i przyjaźni głos!



97.

Na dolinie zawierucha,
Mokrym śniegiem dmie;
Na kominie ogień bucha,
Trzaska koło mnie.
Przy kominie z lulką stoję,
Puszczam w kłęby dym,
A wspomnienia wszystkie moje
Lecą razem z nim.